sobota, 25 czerwca 2016

Kowalska dola

Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, ale patrzeć razem
w tym samym kierunku"
                                                                   youtu.be/n9MxORRrSEQ
Zwykle, żona kowala,
palenisko rozpala.
Kowal nie gotowy jeszcze,
ale przecież po to ma kleszcze.
Będzie wnet zadowolony,
gdy już ogień rozpalony.
Kowalowa ma nadzieję
a on tylko fartuch wdzieje.
Materiał sam wybiera
i kiwa na pomagiera.
Zdrowa żona kowala
niechętnie jemu pozwala:
pchać paluchy do żaru,
wkładać i wyciągać towaru.
Gdy kowal nie może,
pomocnik pomoże.
W palenisko dobry dmuch,
w łapach młotki ma ich dwóch.
Kowal szybko, sprawnie małym,
drugi dużym, impetem całym.
Kowadło pięknie dźwięczy
a żelazo skrzy i jęczy.
Kształt i kolor wnet się zmienia
i tak wkoło - powtórzenia.
Palenisko żarem błyska,
chwila na otarcie pyska.
Jak już popracują ddrowo,
szykuj zupę kowalowo!

Cienżko tak, cięgiem rzyć,
a to przca trza i pić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz